Domowa wegańska czekolada NUSSBEISER (bez cukru, glutenu i rafinowanego cukru)

Słodycz dzieciństwa.

Pyszna, orzechowa tabliczka.

Odrywana z pysznym sunięciem języka po ustach.

Rozpuszczająca się w ustach, kończąc na chrupaniu do ostatniego orzeszka.

Szczerze mówiąc – nie znam osoby, która nie posiadałaby wspomnień z tą czekoladą. Za dzieciaka, kiedy jeszcze jeździłam do mojej drugiej babci – tradycją było że dostawałyśmy ,,coś słodkiego” na drogę. Oczywiście po sowitym obiedzie i porządnym deserze.

Z siostrą sporządziłyśmy taki więc układ, bo babcia miała w zwyczaju kupować różne słodycze – Karola bierze Kinderki, Natalia zgarnia NussBeisera.

Ostatnimi czasy kiedy tak odkopuję różne wspominki i piszę sobie nowe wątki do powieści, odkrywam w sumie to gdzie myślami podążałam dzieciństwem. Z kulinarnego punktu widzenia – także było to nieuniknione.

Było więc kilka podejść. Niejedno skończone fiaskiej i wyrzutem z kuli armatniej w stronę pola, podwórka bądź oscylacji wprost w śmietnik.

I tak się zdarza,

mówi się trudno,

piecze się dalej.

Aż i tak – koniec końców, udało się opanować i stawającą oporem tabliczkę czekolady.

ZAMIENNIKI:

– ksylitol – erytrol – cukier: biały, brązowy, kokosowy,

– kakao – karob

Składniki:

– 100ml oleju kokosowego

– 30g mielonych orzechów laskowych (mąka)

– 50g ciemnego kakao

– 50g ksylitolu, zmielonego na puder

– 100g stałej części mleka kokosowego (warto schłodzić uprzedniej nocy)

– 50g całych orzechów laskowych

WYKONANIE:

1. Płynny olej (stały należy podgrzać, zmieni zabarwienie na niebarwne/bezbarwne mieszamy z kakao, erytrolem i mąką orzechową.

2. Masę przelewamy do formy. Z wierzchu ozdabiamy siekanymi lub całymi (fav!) orzechami.

3. Chłodzimy w lodówce 2 godziny.

smacznego!

nat 🙂

Leave a Reply