Kim jestem

Cześć! 

Nazywam się Natalia oraz mam 21 lat. Jestem studentką dietetyki, miłośniczką sportów oraz tańca. Jedną i dosyć szczególną pasją darzę kuchnię, szczególnie tę roślinną. Jestem także weganką, autorką książki kulinarnej i niesamowitą marzycielką.

Na co dzień uczę się, pracuję prowadząc warsztaty kulinarne w całej Polsce. Uwielbiam to robić! Sprawia mi to dużo radości. Szczególnie poznawanie ludzi o tych samych pasjach oraz smakach – to niesamowite uczucie!

W przeszłości zmagałam się z zaburzeniami odżywiania. Byłam osobą z nadwagą oraz taką na której ciele mogłeś uczyć się anatomii człowieka. Ważyłam za dużo oraz zbyt mało. Przez osiem lat swojego życia zmagałam się z anoreksją, bulimią sportową oraz depresją i manią natręctw. Na szczęście to już wszystko za mną i odcinam się od przeszłości wysokim murem. Dziś pragnę nauczać a przede wszystkim pokazywać każdej osobie na świecie, że życie to coś więcej niż tylko i wyłącznie jedzenie. Przede wszystkim obsesyjne myślenie o nim.

Moja obsesja stała się moją pasją

Często mnie to bawi – ludzie często zadają mi pytanie

,,W jaki sposób mogłaś aż tak polubić jedzenie?”

Odpowiadam zwykle.

,,Stara pasja nie rdzewieje!”

Mówię tak i tego się trzymam. Lubię znać swoją wartość i wierzę w to co robię na co dzień, przez lata mi jej brakowało. Kuchnia jest moim miejscem do popisu, największą pasją – odkrywam ją codziennie na nowo.

Już od młodych lat razem z babcią przesiadywałam w kuchni, kombinując nad różnymi smakołykami i pysznościami które przyrządzałyśmy do popołudniowej kawy. Pieczenie jak i gotowanie zostało mi ,,podarowane w genach”. Chociaż nie ukrywam to co zrobiłam to efekt mojej PRACY. Kuchni po prostu trzeba się nauczyć. Chcę uświadamiać ludzi, że KAŻDY może nauczyć się gotować. Wystarczą chęci, kilka produktów i zapał do pracy i smakowania pyszności.

Kim jeszcze jestem?

Trochę buntownikiem, trochę marzycielem, trochę jestem zakręcona. W jeszcze rok temu studiowałam kierunku na których totalnie nie chciałam się znaleźć. Zaczęłam Technologię Żywności i Ochronę środowiska, jednak totalnie nie było to ,,to”. Rzuciłam więc swoje marzenia o wyprowadzce i życiu w Poznaniu i wróciłam do mojego rodzinnego Gorzowa. Tutaj zaczęłam pracować nad swoją pierwszą książką w wersji papierowej ,,Vege słodkie” która miała premierę 16 października 2019 roku. W tym roku także zaczęłam studia na moim wymarzonym kierunku: dietetyka.

Ogółem to mogę stwierdzić, że trochę kocham przełamywać schematy. Możliwe że czasem nawet bardzo. Dlatego też podejmuję się różnych wyzwań, szczerze mówiąc – czasem zdarza się że nazywają mnie człowiekiem renesansu, choć wolę twierdzić że od małego po prostu jestem ambitna.

Podjęłam się pisania powieści dotyczącej zaburzeń odżywiania – you can call me crazy!

Szczerze mówiąc, od zawsze marzyłam o wydaniu czegoś co będę mogła nazwać powieścią.  Nie jest dla mnie to rzecz łatwa, jednak ból jest chwilowy a podobno chwała wieczna. Tę powieść kieruję do każdej młodej (choć nie tylko) osoby, która na co dzień boryka się z czymś co ogólnie nazywamy zaburzeniami odżywiania, a jak wiemy – te nie mają jednego powodu. Powieść będzie więc wielowątkowa i zaskakująca na swój sposób. Wiem jedno – nie będzie na pewno nudzić. Chociaż przede wszystkim obrałam sobie za główny cel – ma uczyć, nie moralizować. Wychodzi w połowie 2020. Sądzę że teraz jest mój czas na to by działać. I przede wszystkim żyć. Zamknąć (mogę powiedzieć definitywnie) pewien rozdział w moim życiu.

Pokochałam sport na nowo!

Wcześniej miałam różne zdanie co do sportu. Jako tako – od zawsze kochałam i chętnie brałam udział we wszelkiego rodzaju aktywnościach fizycznych. Z czasem, kiedy moja choroba się pogłębiała a ja zaczęłam bardzo tyć, aktywność fizyczna schodziła na totalnie drugi plan. I tak oto w tym życiu była, albo właśnie w drugą stronę, nie było jej wcale. Kiedy musiałam to ćwiczyłam. Pamiętam że w okresie przejścia z gimnazjum do liceum, w momencie kiedy dość poważnie schudłam i zrzuciłam ponad 40 kilo sport stawał się nieodłączną częścią mojego życia. Jednak  nie była to totalnie zdrowa relacja z jedzeniem, sportem czy ogółem samą sobą i pojmowaniem na czym tak dokładnie polega moje życie.

Na sport zaczęłam patrzeć totalnie inaczej po skończeniu liceum i rozpoczęciu studiów. Wtedy to totalnie byłam zauroczona zawodami fitness i sama chciałam nawet zostać jedną z zawodniczek! Jednak moje plany odsunęło pisanie, szkoła, potem praca aż w końcu stwierdziłam że rzucam to w cholerę! Jednak nie powiem, ambicje jakieś tam się kryły.. może i jeszcze kryją? Wiem jedno – na pewno nie żałuję na dzień dzisiejszy że porzuciłam plany startowe. Często wiem że moje ambicje mnie przerastają.

Wtedy zapadła decyzja – robię formę życia.

Sport będzie pasją, wyłącznie pasją i ma się stać czymś co wejdzie mi w nawyk. Tak się zadziało. Pokochałam ćwiczenia na siłowni, zaczęło mnie kręcić to w jaki sposób należy wykonywać poprawnie w kwestii technicznej ćwiczenia. Zaczęłam się fascynować coraz bardziej studiami, wkręcać w temat suplementacji, myśleć nad specjalizacją (oczywiście że sportowa!). Wiem jedno, to co nałożyło się na to wszystko co sprawiło że dzisiaj mam tak klarownie w głowie – jestem wdzięczna. Za ludzi, za szkołę, za to że potrafiłam zebrać się w sobie aby zacząć działać.

Zaczęłam zasypiać ze świadomością, że kiedyś umrę..

Może i straszne. Jednak taka jest prawda. Mamy jedno życie, jedno jedyne do  wykorzystania. Zagospodarowania go jak najlepiej umiemy i jesteśmy w stanie. Gdyby ktoś zapytał mnie ,,co pomyślą sobie w takich chwilach o mnie inni”? Odpowiedziałabym bez wahania ,,Nie obchodzi mnie to – będę robić swoje. Ci ,,inni” – guzik wiedzą i tak teoretycznie i czysto już nie hipotetycznie – życia za mnie nie przeżyją.”